Pierwsze samobójstwo Płynącej Rzeki
kategoria: Ogólne |
Święta, Święta i... (prawie) po Świętach. Jeszcze tylko Sylwester. Za mną już Wigilia ze swoim rytualnym obżarstwem i niezwykle przyjemnym składaniem życzeń. Za mną już Pasterka, z nieodłącznym tłokiem w kościele, ludźmi śpiącymi na stojąco i potem płynącym po plecach, bo zbyt ciepło się ubrałem. Co roku chyba za ciepło ubieram się na Pasterkę. (Pierwsze PN (Postanowienie Noworoczne): lżej ubrać się na przyszłoroczną Pasterkę). Właściwe Święta również minęły - po części na odpoczynku, po części na odwiedzinach rodziny, z którą widuję się częściej niż z rodzicami. Przy okazji tych odwiedzin dowiedziałem się, że moja uczennica (udzielam jej korepetycji z przedmiotów matematyczno-fizycznych) jest ze mnie zadowolona. Bardzo mnie to ucieszyło, bo ja też jestem zadowolony z tego, jak mi się ją uczy. Słucha mnie i udaje (albo i nie udaje), że mnie rozumie. Życzę każdemu takiej podopiecznej.
Teraz natomiast, po kilku dniach radosnego nicnierobienia w międzyświęta, przyszedł czas Sylwestra. Ludzie za oknem już rozgrzewają petardy, fajerwerki i inne takie ognie sztuczne. Jeszcze w Krakowie widziałem dzieciaki, które wysadzały petardy w fontannie przy ul. Basztowej niedaleko przystanku Basztowa-LOT. Zastanawia mnie to, po co marnować te cudowne, wybuchowe pałki, skoro w Sylwestra możnaby je wykorzystać? Na pewno w Sylwestra im więcej i głośniej, tym lepiej. A oni nie - muszą wysadzić, zepsuć, zniszczyć. Ale takie są zalety młodości.
No więc Sylwester. Miałem plan spędzić go na imprezie u koleżanki z klasy z liceum. Niestety, impreza nie wypaliła, dowiedziałem się o tym w czwartek, więc zaprosiłem dzisiaj do siebie dwóch kolegów no i planujemy robić różne dziwne rzeczy, których dawno nie robiliśmy. Na przykład oglądać razem filmy no i grać w Magic: The Gathering. Jak ja dawno nie grałem w medżika... Będzie z pół roku. A tak na serio to z półtora roku. Ostatni raz chyba w liceum. Ach te przerwy i okienka spędzone nad kartami z pięknymi rysunkami smoków, elfów i innych krasnoludów. Łezka się w oku kręci.
W sumie mogłem jechać do Krakowa. Mogłem pójść na Rynek na Sylwestra. Ale jak zwykle jest kilka ALE. Pierwsze ALE: nie lubię tak ogromnych tłumów. Drugie ALE: w Nowy Rok do Bełchatowa przyjeżdża moja ciocia, z którą bardzo chciałbym się spotkać. Tak więc, po rozważeniu wszystkich za i przeciw, uznałem, że zostaję w Bełchatowie. No i robię imprezę u siebie.
W sumie trochę moja notka zeszła w niepożądanym przeze mnie kierunku... Bo chciałem pochwalić się prezentami... A w zasadzie 3 z nich:
Trochę inna książka niz wcześniejsze, bo to zbiór felietonów, pisanych przez brazylijczyka do licznych gazet i czasopism z całego świata. Zawiera mnóstwo mądrości, którą chciał się podzielić z nami autor Alchemika. Inspirowały go do napisania tych tekstów zarówno małe zdarzenia, mało znaczące wspomnienia, jak i wielkie, znane wydarzenia. Bardzo mi ta książka się podoba... Chociaż chyba nie tak, jak ta druga:
Niby też zbiór opowiadań. Ale za to jakich. Kadże z nich to zapisek jakiś wspomnień (?) z życia autora. Albo tak jest stylizowany. W każdym razie sprawia wrażenie, że autor na prawdę był w centrum wydarzeń i że to on jest narratorem. Nawet nie same wydarzenia są niezwykłe... Ale styl w jakim opowiada o nich. Chociaż jego przeżycia z kobietami są niezwykle ciekawe... Polecam każdemu tę książkę. Z całego serca.
Teraz natomiast, po kilku dniach radosnego nicnierobienia w międzyświęta, przyszedł czas Sylwestra. Ludzie za oknem już rozgrzewają petardy, fajerwerki i inne takie ognie sztuczne. Jeszcze w Krakowie widziałem dzieciaki, które wysadzały petardy w fontannie przy ul. Basztowej niedaleko przystanku Basztowa-LOT. Zastanawia mnie to, po co marnować te cudowne, wybuchowe pałki, skoro w Sylwestra możnaby je wykorzystać? Na pewno w Sylwestra im więcej i głośniej, tym lepiej. A oni nie - muszą wysadzić, zepsuć, zniszczyć. Ale takie są zalety młodości.
No więc Sylwester. Miałem plan spędzić go na imprezie u koleżanki z klasy z liceum. Niestety, impreza nie wypaliła, dowiedziałem się o tym w czwartek, więc zaprosiłem dzisiaj do siebie dwóch kolegów no i planujemy robić różne dziwne rzeczy, których dawno nie robiliśmy. Na przykład oglądać razem filmy no i grać w Magic: The Gathering. Jak ja dawno nie grałem w medżika... Będzie z pół roku. A tak na serio to z półtora roku. Ostatni raz chyba w liceum. Ach te przerwy i okienka spędzone nad kartami z pięknymi rysunkami smoków, elfów i innych krasnoludów. Łezka się w oku kręci.
W sumie mogłem jechać do Krakowa. Mogłem pójść na Rynek na Sylwestra. Ale jak zwykle jest kilka ALE. Pierwsze ALE: nie lubię tak ogromnych tłumów. Drugie ALE: w Nowy Rok do Bełchatowa przyjeżdża moja ciocia, z którą bardzo chciałbym się spotkać. Tak więc, po rozważeniu wszystkich za i przeciw, uznałem, że zostaję w Bełchatowie. No i robię imprezę u siebie.
W sumie trochę moja notka zeszła w niepożądanym przeze mnie kierunku... Bo chciałem pochwalić się prezentami... A w zasadzie 3 z nich:
Paulo Coelho - "Być jak płynąca rzeka"
Trochę inna książka niz wcześniejsze, bo to zbiór felietonów, pisanych przez brazylijczyka do licznych gazet i czasopism z całego świata. Zawiera mnóstwo mądrości, którą chciał się podzielić z nami autor Alchemika. Inspirowały go do napisania tych tekstów zarówno małe zdarzenia, mało znaczące wspomnienia, jak i wielkie, znane wydarzenia. Bardzo mi ta książka się podoba... Chociaż chyba nie tak, jak ta druga:
Jerzy Pilch - "Moje pierwsze samobójstwo"
Niby też zbiór opowiadań. Ale za to jakich. Kadże z nich to zapisek jakiś wspomnień (?) z życia autora. Albo tak jest stylizowany. W każdym razie sprawia wrażenie, że autor na prawdę był w centrum wydarzeń i że to on jest narratorem. Nawet nie same wydarzenia są niezwykłe... Ale styl w jakim opowiada o nich. Chociaż jego przeżycia z kobietami są niezwykle ciekawe... Polecam każdemu tę książkę. Z całego serca.
Pierwszy tydzień, pierwsze wrażenia
kategoria: Ogólne,Studia |
No to pierwszy tydzień na drugim roku fizyki za mną. Nareszcie zobaczyłem wszystkich znajomych, dowiedziałem się, jak będą wyglądały zajęcia. No i troszkę się obawiam tego roku. Niby nie ma tego przedmiotu, który w ubiegłym roku powodował koszmary - algebry z geometrią, ale jest kilka innych, które na pewno nie będą łatwe i przyjemne (chociaż to zależy jeszcze od prowadzących ćwiczenia i wykładowców).
Ten przedmiot musi być ciekawy... Ale to, co mamy teraz trochę mnie odstrasza. Sama treść zadań jest w tak dużym stopniu niezrozumiała, że nawet nie jestem w stanie się domyśleć, jak ma wyglądać odpowiedź. Liczę jednak, że wykłady + ćwiczenia z bardzo sympatycznym prof. Bizoniem wszystko mi rozjaśnią i będzie to tak przyjemny przedmiot, jak PF : Mechanika na 1 semestrze.
To jest drugi przedmiot, który mnie niepokoi... Z cyklu Podstawy Fizyki, więc niby prosty powinien być. Ale czuję strach przed ćwiczeniami. Z jednej strony nie pamiętam zbyt wiele z Elektryczności i magnetyzmu a z drugiej pan prof. Gawlik, który cudownie prowadzi wykład, ale już na pierwszym wykładzie obalił całe moje wyobrażenia o interferencji światła. Inna sprawa, że jego tłumaczenie, że interferencja zachodzi, gdy nie wiem, jaką drogą fotony światła idą, nie przemawia do mnie. Ale mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni na 4 semestrze, na kursie Mechaniki Kwantowej (podobno ma to coś ze sobą wspólnego)
To już trzecia i ostatnia część kursu, który jest najważniejszy chyba ze wszystkich. Nie umieściłem go jednak na pocżątku listy, bo nie czuję strachu przed ćwiczeniami. Będzie je prowadził znów dr. Jędrzejowski, który jest moim ulubionym "ćwiczeniowcem" i mam nadzieję, że znów uda mi się wywalczyć zwolnienie z egzaminu pisemnego. Ale za to ustny szykuje się najtrudniejszy chyba z wszystkich trzech. Dlatego też zmieniam taktykę nauki i jednak będę przepisywał notatki po każdym wykładzie. Mam nadzieję, że to pomoże, bo jednak matematyka to podstawa fizyki.
Zaczynam w tym semestrze lektoraty z języka angielskiego. Będą na dość wysokim poziomie, jeśli chodzi o książki, więc liczę na to, że choć trochę się podszkolę z angielskiego. Albo chociaż sobie przypomnę to, co umiałem. W ogóle lektor jest świetny. Okazało się, że to jeden z założycieli Pudelsów, a obecnie wokalista grupy Revolver, co nie zmienia faktu, że jest bardzo sympatyczny i pełen humoru. Jest jednak jedno ale do tego przedmiotu. Komplet podręczników po zniżce 17-procentowej kosztuje podobno 102zł... No ale cóż... wiedza kosztuje.
Na temat przedmiotu o wspaniałej nazwie elektronika nie jestem w stanie nic ciekawego na razie powiedzieć, bo jeszcze nie było wykładów. Poza tym okazało się, że zmienił się nam regulamin studiów. Wprowadzili kilka zmian, jednak moim zdaniem większość jest na gorsze. Zmienili nam ilość punktów ECTS, która jest potrzebna do zaliczenia roku. Niestety zwiększyli ich ilość, nie zmieniając ilości punktów za dany kurs, co powoduje to, że będzie jeszcze trudniej nam zaliczać lata. Ja chyba nie będę miał problemów (mam taką nadzieję), ale znam kilka osób, które mogą mieć poważne problemy z powodu tych punktów. Ja naprawdę uważam, że nie powinni nas, fizyków gnębić aż tak bardzo... Przecież już jest nas tak mało. A poza tym przecież studia na fizyce zdaniem większości fizyków sa trudniejsze niż takie na humanistycznych kierunkach. My mamy 30,5 godziny w tygodniu, a oni podobno po 18... no ale nie będę narzekał, najważniejsze jest to, że jestem na swoim wymarzonym kierunku i przetrwałem ten najtrudniejszy, podobno (tak rektor mówił, on chyba wie, co mówi), rok studiów.
Mechanika teoretyczna
Ten przedmiot musi być ciekawy... Ale to, co mamy teraz trochę mnie odstrasza. Sama treść zadań jest w tak dużym stopniu niezrozumiała, że nawet nie jestem w stanie się domyśleć, jak ma wyglądać odpowiedź. Liczę jednak, że wykłady + ćwiczenia z bardzo sympatycznym prof. Bizoniem wszystko mi rozjaśnią i będzie to tak przyjemny przedmiot, jak PF : Mechanika na 1 semestrze.
Optyka
To jest drugi przedmiot, który mnie niepokoi... Z cyklu Podstawy Fizyki, więc niby prosty powinien być. Ale czuję strach przed ćwiczeniami. Z jednej strony nie pamiętam zbyt wiele z Elektryczności i magnetyzmu a z drugiej pan prof. Gawlik, który cudownie prowadzi wykład, ale już na pierwszym wykładzie obalił całe moje wyobrażenia o interferencji światła. Inna sprawa, że jego tłumaczenie, że interferencja zachodzi, gdy nie wiem, jaką drogą fotony światła idą, nie przemawia do mnie. Ale mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni na 4 semestrze, na kursie Mechaniki Kwantowej (podobno ma to coś ze sobą wspólnego)
Analiza Matematyczna
To już trzecia i ostatnia część kursu, który jest najważniejszy chyba ze wszystkich. Nie umieściłem go jednak na pocżątku listy, bo nie czuję strachu przed ćwiczeniami. Będzie je prowadził znów dr. Jędrzejowski, który jest moim ulubionym "ćwiczeniowcem" i mam nadzieję, że znów uda mi się wywalczyć zwolnienie z egzaminu pisemnego. Ale za to ustny szykuje się najtrudniejszy chyba z wszystkich trzech. Dlatego też zmieniam taktykę nauki i jednak będę przepisywał notatki po każdym wykładzie. Mam nadzieję, że to pomoże, bo jednak matematyka to podstawa fizyki.
Język Angielski
Zaczynam w tym semestrze lektoraty z języka angielskiego. Będą na dość wysokim poziomie, jeśli chodzi o książki, więc liczę na to, że choć trochę się podszkolę z angielskiego. Albo chociaż sobie przypomnę to, co umiałem. W ogóle lektor jest świetny. Okazało się, że to jeden z założycieli Pudelsów, a obecnie wokalista grupy Revolver, co nie zmienia faktu, że jest bardzo sympatyczny i pełen humoru. Jest jednak jedno ale do tego przedmiotu. Komplet podręczników po zniżce 17-procentowej kosztuje podobno 102zł... No ale cóż... wiedza kosztuje.
Inne sprawy
Na temat przedmiotu o wspaniałej nazwie elektronika nie jestem w stanie nic ciekawego na razie powiedzieć, bo jeszcze nie było wykładów. Poza tym okazało się, że zmienił się nam regulamin studiów. Wprowadzili kilka zmian, jednak moim zdaniem większość jest na gorsze. Zmienili nam ilość punktów ECTS, która jest potrzebna do zaliczenia roku. Niestety zwiększyli ich ilość, nie zmieniając ilości punktów za dany kurs, co powoduje to, że będzie jeszcze trudniej nam zaliczać lata. Ja chyba nie będę miał problemów (mam taką nadzieję), ale znam kilka osób, które mogą mieć poważne problemy z powodu tych punktów. Ja naprawdę uważam, że nie powinni nas, fizyków gnębić aż tak bardzo... Przecież już jest nas tak mało. A poza tym przecież studia na fizyce zdaniem większości fizyków sa trudniejsze niż takie na humanistycznych kierunkach. My mamy 30,5 godziny w tygodniu, a oni podobno po 18... no ale nie będę narzekał, najważniejsze jest to, że jestem na swoim wymarzonym kierunku i przetrwałem ten najtrudniejszy, podobno (tak rektor mówił, on chyba wie, co mówi), rok studiów.
Czarna Materia istnieje!
kategoria: Ogólne,Studia |
W tym roku dokonano wielkiego odkrycia. Całkiem niedawno - bo w sierpniu, podano do publicznej wiadomości wyniki badań, które dowodzą istnienia czarnej materii. Ale po kolei:
Czarna materia jest jedną z hipotez, które mają wyjaśniać zjawiska zachodzące w skali kosmosu. Na przykład stabilność dysków galaktyk spiralnych. Według tej teorii, jedynie około 5% energii wszechświecie jest zwykłą energią i materią. 25% to czarna materia, a 70% to czarna energia. Jest ona nazywana czarną, gdyż nie jesteśmy w stanie jej zaobserwować korzystając z klasycznych metod.
Wytłumaczyć te anomalie można również korzystając ze zmienionych praw dynamiki Newtona (teoria MOND)) albo ze zmienionej teorii grawitacji. Oczywiście łatwiej uwierzyć, że wzory, które znamy są nieprawdziwe, niż w istnienie czegoś, czego nie widać, nie da się wykryć, ale istnieje, bo musi. Jednak ostatnio odnaleziono
Oto 1E 0657-56 w całej swojej okazałości (obraz optyczny): soczewkowania grawitacyjnego (światło "z tła" jest zaginiane przez grawitację z pierwszego planu i dzięki temu możemy powiedzieć, jak ukształtowana jest masa na pierwszym planie). Korzystając z tej metody możemy powiedzieć, gdzie skoncentrowana jest masa grawitacyjna. Porównując to z obrazem z teleskopu łapiącego promieniowanie X możemy powiedzieć, gdzie jest masa, która nie pochodzi od ciepłego gazu. Widać to na zdjęciu tutaj: link. Jak widać, niebieskie pole (grawitacja) nie nakłada się ani na gaz, ani na galaktyki... Musi więc to być czarna materia!!
Dane i wiadomości wziąłem z blogu Cosmic Variance
Co to jest czarna materia?
Czarna materia jest jedną z hipotez, które mają wyjaśniać zjawiska zachodzące w skali kosmosu. Na przykład stabilność dysków galaktyk spiralnych. Według tej teorii, jedynie około 5% energii wszechświecie jest zwykłą energią i materią. 25% to czarna materia, a 70% to czarna energia. Jest ona nazywana czarną, gdyż nie jesteśmy w stanie jej zaobserwować korzystając z klasycznych metod.
Inne teorie
Wytłumaczyć te anomalie można również korzystając ze zmienionych praw dynamiki Newtona (teoria MOND)) albo ze zmienionej teorii grawitacji. Oczywiście łatwiej uwierzyć, że wzory, które znamy są nieprawdziwe, niż w istnienie czegoś, czego nie widać, nie da się wykryć, ale istnieje, bo musi. Jednak ostatnio odnaleziono
Dowód na istnienie czarnej materii
Dokładniej w 1E 0657-56, zwanym ze względu na swój kształt Bullet Cluster. Znajdują się tam dwie gromady galaktyk, które ostatnio ("kosmicznie" ostatnio) przeszły obok siebie. Okazuje sie, że większość (ok. 90%) materii w gromadzie jest nie w galaktykach samych w sobie, lecz w gazie międzygalaktycznym, który emituje promienie X. Gdy gromady się mijały, gorące gazy wpadły jeden na drugi, podczas, gdy galaktyki i ciemna materia bezproblemowo się wyminęło. Tutaj jest animacja pokazująca, co naszym zdaniem się stało. Po porównaniach wyników z teleskopu badającego promienie X i "map" pola grawitacyjnego przez astrofizyków, doszli do wniosku, że musi istnieć tam czarna materia. (żródła z arxiv.org: 1 i 2).Oto 1E 0657-56 w całej swojej okazałości (obraz optyczny): soczewkowania grawitacyjnego (światło "z tła" jest zaginiane przez grawitację z pierwszego planu i dzięki temu możemy powiedzieć, jak ukształtowana jest masa na pierwszym planie). Korzystając z tej metody możemy powiedzieć, gdzie skoncentrowana jest masa grawitacyjna. Porównując to z obrazem z teleskopu łapiącego promieniowanie X możemy powiedzieć, gdzie jest masa, która nie pochodzi od ciepłego gazu. Widać to na zdjęciu tutaj: link. Jak widać, niebieskie pole (grawitacja) nie nakłada się ani na gaz, ani na galaktyki... Musi więc to być czarna materia!!
Dane i wiadomości wziąłem z blogu Cosmic Variance
Wielki kryzys fizyki w Polsce
kategoria: Ogólne |
Właśnie zobaczyłem artykuł o tym, co zaczynam obserwować powoli od pewnego czasu: Wileki kryzys fizyki. Piszą, że tylko 15% miejsc będzie zajętych na kierunku Fizyka na Uniwersytecie Szczecińskim. Tak mało jest chętnych. U mnie wcale nie lepiej: 
No ale cóż... Gdy ktoś słyszy, że studiuję fizykę, to robi wielkie oczy i mówi no no no... A pewnie myśli sobie: W coś ty się wpakował?. Moja fizyczka, która również kończyła fizykę na UJ, powiedziała, że jestem odważny. O czymś to świadczy. W mentalności ludzi utarło się, że fizyka jest kierunkiem elitarnym, niezwykle trudnym i "nie dla mnie", jak każdy mógłby powiedzieć.
Patrząc na reakcje nieznajomych, też można coś takiego zaobserwować. Jechałem kiedyś autobusem w Krakowie (139 albo 501) i stali obok mnie chłopak z dziewczyną. Rozmawiali chyba o studiach, na które on chciał iść. Powiedział: Tam nie pójdę, tam potrzebna jest fizyka.
Oczywiście sie uśmiechnąłem, gdy to usłyszałem. I to bardzo się uśmiechnąłem. Bo zrozumiałem, że mało w Polsce jest ludzi, którzy nie słuchają przestróg innych. Można powiedzieć, że są wariatami... Ale pozytywnie zakręconymi. No i im mniej ich jest, tym więcej miejsca dla mnie i podobnych do mnie.
Jeszcze nie wiem, co będę robił po fizyce. Ale mam nadzieję, że za 7-8 lat będę nie tylko po fizyce. Mam zamiar doprowadzić do tego, że to nie ja będę szukał pracy, tylko pracodawcy się będą o mnie bili... :) Zobaczymy, jak to wyjdzie. Nie poszedłem na fizykę, z myślą o przyszłej pracy. Po prostu chciałem mieć coś wspólnego z fizyką.

Mentalność ludzi
No ale cóż... Gdy ktoś słyszy, że studiuję fizykę, to robi wielkie oczy i mówi no no no... A pewnie myśli sobie: W coś ty się wpakował?. Moja fizyczka, która również kończyła fizykę na UJ, powiedziała, że jestem odważny. O czymś to świadczy. W mentalności ludzi utarło się, że fizyka jest kierunkiem elitarnym, niezwykle trudnym i "nie dla mnie", jak każdy mógłby powiedzieć.
Patrząc na reakcje nieznajomych, też można coś takiego zaobserwować. Jechałem kiedyś autobusem w Krakowie (139 albo 501) i stali obok mnie chłopak z dziewczyną. Rozmawiali chyba o studiach, na które on chciał iść. Powiedział: Tam nie pójdę, tam potrzebna jest fizyka.
Co ja o tym myślę?
Oczywiście sie uśmiechnąłem, gdy to usłyszałem. I to bardzo się uśmiechnąłem. Bo zrozumiałem, że mało w Polsce jest ludzi, którzy nie słuchają przestróg innych. Można powiedzieć, że są wariatami... Ale pozytywnie zakręconymi. No i im mniej ich jest, tym więcej miejsca dla mnie i podobnych do mnie.
Przyszłość
Jeszcze nie wiem, co będę robił po fizyce. Ale mam nadzieję, że za 7-8 lat będę nie tylko po fizyce. Mam zamiar doprowadzić do tego, że to nie ja będę szukał pracy, tylko pracodawcy się będą o mnie bili... :) Zobaczymy, jak to wyjdzie. Nie poszedłem na fizykę, z myślą o przyszłej pracy. Po prostu chciałem mieć coś wspólnego z fizyką.
Wspieram BXVI
kategoria: Ogólne |
Wakacje
kategoria: Ogólne,Studia,Znajomi |
Miałem pisać często... A wyszło jak zawsze... Ale trudno, nie płacze się nad rozlanym mlekiem. Postaram się od tej chwili pisać częściej. Zacznijmy od początku:
Wakacje w zasadzie zacząłem od wyjazdu do koleżanki ze studiów, Agnieszki. Na początku pojechaliśmy do Maćkowej Rudy, gdzie Agnieszki babcia ma pole namiotowe nad Czarną Hańczą. Mieliśmy w planach popływać sobie po tej niezwykle urokliwej rzece, ale niestety pogoda trochę pokrzyżowała nam plany... Byliśmy tylko dwukrotnie, a planowliśmy kilkudniowy spływ aż do Augustowa. W skutek licznych zawirowań po tygodniu spędonym w zasadzie w namiocie na oglądaniu filmów i robieniu innych nieciekawych rzeczy, przenieśliśmy się do Nowej Wsi Ełckiej, gdzie Agnieszka na co dzień mieszka. Odwiedziliśmy Ełk, dzięki ładnej pogodzie trochę popływaliśmy i poopalaliśmy się no i wróciliśmy do domu...
Później na tydzień pojechałem do Krakowa, próbowałem załatwić swoje sprawy, ale nie do końca się powiodło... Ale później przyszła długo oczekiwana
na którą wybrałem się w doborowym towarzystwie Agnieszki, Banana i mnóstwa znajomych z Bełchatowa. Spaliśmy pod wysłużonym i legendarnym namiotem 4-5 osobowym (zależy od stanu patrzącego) i było cudownie. Pogoda sprawiała, że nie było tak łatwo, jak w ubiegłym roku, ale nawet ona nie przeszkodziła nam w dotarciu do celu w jednym kawałku. Z powrotem było różnie, ale ja mógłbym chyba przejść 2 razy dalej. W każdym razie tak mi się wydaje. Później znowu był
z którego wróciłem wczoraj. Byłem nie tylko dlatego, że moi znajomi zdawali egzaminy poprawkowe. Nie tylko dlatego, że musiałem Banana przenocować. Ale głównie z wielkiej miłości do Krakowa. Gdy jestem tam, czuję się tak, jakbym mógł góry przenosić. Chodzę po tych pięknych uliczkach i nie męczę się w ogóle. No i jeszcze to, że załatwiłem wszystko, co chciałem dodało mi energii i radości. Niestety nie wszyscy zdali wszystkie egzaminy, niektórzy biorą "warunki", inni jeszcze mają egzaminy przed sobą... Oczywiście szanuję ich (parafrazując basha), ale jednocześnie cieszę się, że mnie to ominęło. W przyszłym roku mam nadzieję, że nie będę musiał nikogo wspierać we wrześniu.
To były stanowczo najlepsze wakacje w moim życiu. Ale już szykuję i planuję coś na przyszły rok. Na pewno będzie ciekawiej, wybierzemy się gdzieś większą paczką... No i mam zaproszenie do Marty do Mrągowa ;)
Wyjazd do Agnieszki
Wakacje w zasadzie zacząłem od wyjazdu do koleżanki ze studiów, Agnieszki. Na początku pojechaliśmy do Maćkowej Rudy, gdzie Agnieszki babcia ma pole namiotowe nad Czarną Hańczą. Mieliśmy w planach popływać sobie po tej niezwykle urokliwej rzece, ale niestety pogoda trochę pokrzyżowała nam plany... Byliśmy tylko dwukrotnie, a planowliśmy kilkudniowy spływ aż do Augustowa. W skutek licznych zawirowań po tygodniu spędonym w zasadzie w namiocie na oglądaniu filmów i robieniu innych nieciekawych rzeczy, przenieśliśmy się do Nowej Wsi Ełckiej, gdzie Agnieszka na co dzień mieszka. Odwiedziliśmy Ełk, dzięki ładnej pogodzie trochę popływaliśmy i poopalaliśmy się no i wróciliśmy do domu...
Później na tydzień pojechałem do Krakowa, próbowałem załatwić swoje sprawy, ale nie do końca się powiodło... Ale później przyszła długo oczekiwana
pielgrzymka
na którą wybrałem się w doborowym towarzystwie Agnieszki, Banana i mnóstwa znajomych z Bełchatowa. Spaliśmy pod wysłużonym i legendarnym namiotem 4-5 osobowym (zależy od stanu patrzącego) i było cudownie. Pogoda sprawiała, że nie było tak łatwo, jak w ubiegłym roku, ale nawet ona nie przeszkodziła nam w dotarciu do celu w jednym kawałku. Z powrotem było różnie, ale ja mógłbym chyba przejść 2 razy dalej. W każdym razie tak mi się wydaje. Później znowu był
Kraków
z którego wróciłem wczoraj. Byłem nie tylko dlatego, że moi znajomi zdawali egzaminy poprawkowe. Nie tylko dlatego, że musiałem Banana przenocować. Ale głównie z wielkiej miłości do Krakowa. Gdy jestem tam, czuję się tak, jakbym mógł góry przenosić. Chodzę po tych pięknych uliczkach i nie męczę się w ogóle. No i jeszcze to, że załatwiłem wszystko, co chciałem dodało mi energii i radości. Niestety nie wszyscy zdali wszystkie egzaminy, niektórzy biorą "warunki", inni jeszcze mają egzaminy przed sobą... Oczywiście szanuję ich (parafrazując basha), ale jednocześnie cieszę się, że mnie to ominęło. W przyszłym roku mam nadzieję, że nie będę musiał nikogo wspierać we wrześniu.
Podsumowanie
To były stanowczo najlepsze wakacje w moim życiu. Ale już szykuję i planuję coś na przyszły rok. Na pewno będzie ciekawiej, wybierzemy się gdzieś większą paczką... No i mam zaproszenie do Marty do Mrągowa ;)
Nowy trener, nowe nadzieje
kategoria: Ogólne,Piłka nożna,Siatkówka |
Dzisiaj znowu o sporcie... Pewnie przez to, że właśnie odpoczywam po męczącym meczu w piłkę na kurzu. Więc tak - zacznę od nowego trenera reprezentacji piłkarzy... Lea Bennhakker:

Trenował Feyenoord, Ajax, Real Saragossa no i Real Madryt... Kilkukrotnie zdobywał mistrzostwo Holandii, trzykrotnie mistrzostwo Hiszpanii. Jest dobrym trenerem, z doświadczeniem. Mam nadzieję, że wyciągnie z (już teraz) Orłów Leo wszystko, co w nich najlepsze. Mam nadzieję, że będzie rozmawiał z dziennikarzami. Do widzenia panie Janas (wyżej w Auxerrre (lata 1982-1986) a niżej jaśnie oświecony przez jupiter przed meczem Polska - Walia):


Druga sprawa, to porażka Polaków z Kanadą 2:3 w siatkówkę. Ten mecz rozegrali w ramach przygotowań do łikendowych spotkań w ramach Ligi Światowej z reprezentacją USA. Mecz musiał być zacięty, tajbrek przegraliśmy 18:20. W pierwszej szóstce grał Mariusz Wlazły, który nie grał w Memoriale Huberta Wagnera, bo miał urlop po ciężkim sezonie w związku ze zmianą stanu cywilnego. Mam tylko nadzieję, że z USA naszym pójdzie lepiej, chociaż chyba nie wynik meczy w LŚ jest najważniejszy, a dopiero wynik w listopadowych Mistrzostwach Świata w Japonii.

Trenował Feyenoord, Ajax, Real Saragossa no i Real Madryt... Kilkukrotnie zdobywał mistrzostwo Holandii, trzykrotnie mistrzostwo Hiszpanii. Jest dobrym trenerem, z doświadczeniem. Mam nadzieję, że wyciągnie z (już teraz) Orłów Leo wszystko, co w nich najlepsze. Mam nadzieję, że będzie rozmawiał z dziennikarzami. Do widzenia panie Janas (wyżej w Auxerrre (lata 1982-1986) a niżej jaśnie oświecony przez jupiter przed meczem Polska - Walia):


Druga sprawa, to porażka Polaków z Kanadą 2:3 w siatkówkę. Ten mecz rozegrali w ramach przygotowań do łikendowych spotkań w ramach Ligi Światowej z reprezentacją USA. Mecz musiał być zacięty, tajbrek przegraliśmy 18:20. W pierwszej szóstce grał Mariusz Wlazły, który nie grał w Memoriale Huberta Wagnera, bo miał urlop po ciężkim sezonie w związku ze zmianą stanu cywilnego. Mam tylko nadzieję, że z USA naszym pójdzie lepiej, chociaż chyba nie wynik meczy w LŚ jest najważniejszy, a dopiero wynik w listopadowych Mistrzostwach Świata w Japonii.
Finał Mistrzostw, Finał Wielkiej Kariery
kategoria: Ogólne,Piłka nożna,Sport |
Kolejny dzień upałów... No i pierwszy dzień nowych Mistrzów Świata. Wczoraj byłem za Francją, nie mogę się tego wyprzeć. I uważam, że Francuzi, mimo tego, że są znacznie starsi od Włochów, wczoraj grali (zwłaszcza w dogrywce), jakby mieli o 10 lat mniej... Tylko ten Zidane:

Dlaczego tak się zachował? Czy to zmęczenie? Napewno. Czy był sprowokowany? Pewnie tak. Co mu powiedział Materazzi? Nigdy pewnie się tego nie dowiemy. Ja jednak wiem jedno... Ten turniej, ostatni w karierze Zizou, to był jego turniej. Zagrał najlepiej jak mógł i w sumie odszedł jako nadal wielki piłkarz... Chyba każdy zapamięta ten jego wybryk.
Jednak nie ten wybryk sprawia, że warto zapamiętać jego postać. To dzięki jego grze mówi się, że jest jednym z najlepszych piłkarzy w historii:
Ten wybryk i kilka wcześniejszych są moim zdaniem jedynie lekkimi rysami na jego pełnej sukcesów karierze. W końcu zdobył Mistrzostwo Świata, Mistrzostwo Europy i był kilkukrotnie wybierany najlepszym piłkarzem w różnorakich plebiscytach. M.in. został wybrany najlepszym pilkarzem tegorocznych MŚ. Mimo tego wybryku. Jak to napisał redaktor Dariusz Wołowski w Gazecie Wyborczej: Dobrze było żyć w czasach, gdy grałeś w piłkę
EDIT: Podobno Materazzi wyzwał Zidane'a od terrorystów i nazwał jego siostrę prostytutką. No cóż, jeśli to się potwierdzi (a pewnie nie przyzna tego żadna ze stron), to potwierdzi się opinia o Włochach-piłkarzach jako o prowokatorach, oszukańcach i chamach... Ale nawet takie słowa nie usprawiedliwiają "pociągnięcia z baśki"...

Dlaczego tak się zachował? Czy to zmęczenie? Napewno. Czy był sprowokowany? Pewnie tak. Co mu powiedział Materazzi? Nigdy pewnie się tego nie dowiemy. Ja jednak wiem jedno... Ten turniej, ostatni w karierze Zizou, to był jego turniej. Zagrał najlepiej jak mógł i w sumie odszedł jako nadal wielki piłkarz... Chyba każdy zapamięta ten jego wybryk.
Jednak nie ten wybryk sprawia, że warto zapamiętać jego postać. To dzięki jego grze mówi się, że jest jednym z najlepszych piłkarzy w historii:
Ten wybryk i kilka wcześniejszych są moim zdaniem jedynie lekkimi rysami na jego pełnej sukcesów karierze. W końcu zdobył Mistrzostwo Świata, Mistrzostwo Europy i był kilkukrotnie wybierany najlepszym piłkarzem w różnorakich plebiscytach. M.in. został wybrany najlepszym pilkarzem tegorocznych MŚ. Mimo tego wybryku. Jak to napisał redaktor Dariusz Wołowski w Gazecie Wyborczej: Dobrze było żyć w czasach, gdy grałeś w piłkę
EDIT: Podobno Materazzi wyzwał Zidane'a od terrorystów i nazwał jego siostrę prostytutką. No cóż, jeśli to się potwierdzi (a pewnie nie przyzna tego żadna ze stron), to potwierdzi się opinia o Włochach-piłkarzach jako o prowokatorach, oszukańcach i chamach... Ale nawet takie słowa nie usprawiedliwiają "pociągnięcia z baśki"...
Zmiany, Studia i te pe
kategoria: Ogólne |
Dawno tutaj nic nie pisałem... Od ostatniego wpisu wiele się zmieniło w moim życiu. Poznałem mnóstwo nowych ludzi, których w tym miejscu serdecznie pozdrawiam. Rozpocząłem studia na kierunku o nazwie, na której dźwięk większość ludzi wytrzeszcza oczy i nie może uwierzyć, że można takie coś studiować - fizyka. Sam też nie byłem pewny, czy to był dobry wybór... Jednak po pierwszych zajęciach na PPF (Pierwsza Pracownia Fizyczna) - było to już w II semestrze, byłem już pewny, że dobrze wybrałem... Te wszystkie termistory, oscyloskopy, żyroskopy i inne takie skopy to chyba moje powołanie :). Poza ciekawymi rzeczami od strony naukowej, poznałem również mnóstwo cudownych, wspaniałych i niezwykłych ludzi. Między innymi dzięki nim aktualne wakacje nie będą wcale nudne. Poza tygodniem spędzonym na Mazurach u Agnieszki, wybieramy się również większą grupką na Pieszą Pielgrzymkę na Jasną Górę z Bełchatowa, ale nie wiem, czy to wyjdzie tak, jakbym chciał.
Wracając do studiów, to nie było wcale tak trudno jak myślałem. Wszyscy dookoła straszyli, że czasu wolnego nie będzie wcale a sen będzie największym moim marzeniem. Nic takiego nie zaobserwowałem, a nawet znalazłem czas, by pójść na Juwenaliowe koncerty Akurat, Hey, Lady Pank i T.Love... Dla mnie miniony rok był na pewno najlepszym w moim dotychczasowym życiu.
Mam nadzieję, że od dzisiaj będę częściej umieszczał wpisy w moim idzienniku. Poza tym może kiedyś znajdę motywację, by stworzyć własny szablon... Chociaż ten obecny bardzo mi się podoba :)
Wracając do studiów, to nie było wcale tak trudno jak myślałem. Wszyscy dookoła straszyli, że czasu wolnego nie będzie wcale a sen będzie największym moim marzeniem. Nic takiego nie zaobserwowałem, a nawet znalazłem czas, by pójść na Juwenaliowe koncerty Akurat, Hey, Lady Pank i T.Love... Dla mnie miniony rok był na pewno najlepszym w moim dotychczasowym życiu.
Mam nadzieję, że od dzisiaj będę częściej umieszczał wpisy w moim idzienniku. Poza tym może kiedyś znajdę motywację, by stworzyć własny szablon... Chociaż ten obecny bardzo mi się podoba :)
Kasztany kwitną...
kategoria: Ogólne |
... i każdy wie, co to znaczy - matury już w toku. Ja dokładnie tydzień temu skończyłem ustne, z wynikiem niezbyt zadowalającym - angielski (rozszerzony) 20/20, polski (zwykły) 16/20. Zwłaszcza polski mnie trochę zdołował. 80% to niby dobrze, ale jednak czuję, że mogłem mieć więcej. Mogłem nie zapomnieć przerzucać slajdów w prezentacji. Mogłem chociaż trochę przygotować się do pytań, jakie mogliby mi zadać. Mogłem się nie przejąć tym, że w połowie mojej prezentacji zadzwonił dzwonek. No i ogólnie mogłem się mniej denerwować... Ale cóż, to już było i się nie zmieni. Teraz trzeba się wziąć za matematykę.
Z matematyką też jest zabawa. Robię zadania z książki pod tytułem "Repetytorium z Matematyki" autorstwa państwa Danuty i Marka Zakrzewskich, którym chciałbym bardzo w tym miejscu podziękować za kawał (ponad 600 stron i dokładnie 994 zadań) dobrej książki, która pozwala dobrze się przygotować do matury. Jest jednak jeden problem - zostało 9 dni do egzaminu z matematyki, a ja dopiero na 410 zadaniu jestem... Muszę robić ponad 50 zadań dziennie, by się wyrobić. Ale cóż, bez pracy nie ma kołaczy :)
W nauce pomaga mi ostatnio fajna muzyka w postaci płyty Patrice'a pod tytułem Nile. Osoby, które mnie dobrze znają pewnie są zdziwione, że słucham reggae, ale cóż... czasami mam odchyły. Zwłaszcza jak świeci słońce na dworze a ja muszę siedzieć nad książkami.
No i jeszcze kilka ważnych wieści :). Otóż na 90% będę dziennikarzem akredytowanym na mecze Ligi Światowej z Grecją w Łodzi ;). Muszę sobie chyba jakiś dyktafon nareszcie kupić. Mam już nawet jeden (Olympus WS-200S) na oku, ale jeszcze nie jest do kupienia w Polsce (w każdym razie w żadnym sklepie internetowym nie znalazłem).
A przed Łodzią jest jeszcze Bydgoszcz... i impreza strefowa. Już się nie mogę doczekać, poznam nareszcie ludzi, których znam od ponad roku tylko przez internet. Z tego, co słyszałem, zawsze na imprezach strefowych jest super atmosfera ;).
